poniedziałek, 22 lutego 2010

Do kolejnego weekendu

Hello :-)
Mamy poniedziałek. Cieszę się, że juz weekend się skończył. Był on dla mnie nudny i jakis ciężki. Jedno czego troszkę żałuję, to to, że dziś trzeba było zwlec się z wyrka o 6:25. No ale coś za coś. Chcę jeździć na warsztaty to muszę wcześnie wstawać.

Nie należę do osób, które mówią "nie lubie poniedziałku". Ja tam lubię.. Każdy nowy dzień jest dla mnie darem od Boga, cieszę się, że on jest. każdy nowy dzień jest dla mnie innym niż ten co mija. choc tak naprawdę dni są do siebie bardzo podobne.

Dzis na Warsztacie Terapii Zajęciowej od jednej z koleżanek usłyszałam słowa typu, że ona nie jest ososba niepełnosprawną, ma tylko wadę serca. Hm, zdziwiłam się trochę, bo ta dziewczyna jest bardzo niepłnosprawna, tylko rodzicie chowają ja pod kloszem, nie wspominając o jej chorobie. No i I czuje się szczęśliwa z tym,  co myśli...tylko ja uważam, co to za szczęście. Dziś gdy rodzice żyją ma się dobrze, o nic martwić sie nie musi, to zdawać sobie z tego sprawy, że jest niepełnosprawna tez nie musi (mam nadzieję, że tak naprawdę wie o swojej chorobie). Jednak co bedzie, kiedy juz rodziców nie będzie, obcy będą ja uczyc wszystkiego i wpajać, że jest ON, że nic nie potrafi sama zrobić.
Dziwi mnie zachowanie rodziców, którzy swoje dzieci niepełnosprawne trzymaja pod kloszem. Z jednej strony dobrze, ze traktuja ja normalnie, ale z drugiej...to jest chora normalność. Bo I nic koło siebie praktycznie zrobić nie umie, nie mówiąc już o zachowaniu w społeczeństwie.
Eh, w sumienie moje malpy, nie mój cyrk.
Trzymajcie się!

5 komentarzy:

Salanee pisze...

Ja też nie czuję się niepełnosprawna, nie mam głowy kości łokciowej, mam uszkodzone ścięgna, które ograniczają mi wyprost palców, nie mam suplinacji, i prosuplinacji w stawie nadgarstkowym, ale mimo to - nie czuję się osobą niepełnosprawną. Dlaczego? Bo staram się żyć normalnie, nie pokazując swoich ułomności, nie mówię, że czegoś nie zrobię, tylko próbuję, aż mi wyjdzie. Rozmowa o chorobie potęguje tylko złe myśli, sprawia, że czujemy się gorsi, że jesteśmy nieudolni. A tu nie o to ma chodzić. Niepełnosprawny nie ma narzekać, jak mu źle, nie ma zatracać się w użalaniu nad sobą, ma walczyć, wbrew wszystkiemu, i wbrew wszystkim. Jeżeli chce nie czuć się ON, to super, bo wtedy wolę walki będzie posiadał, i żyć też się nauczy. Rodzice wg. mnie robią dobrze, chociaż trzymać kogoś pod kloszem - ma u mnie inne rozumowanie, bardziej negatywne. Każdego człowieka trzeba traktować normalnie, nie przypominać mu na każdym kroku, jak bardzo jest niepełnosprawny. Wiele osób udowadnia mi na co dzień, że można żyć, i radzić sobie ze wszystkim doskonale, będąc osobą chorą.
Wiadomo, że nie każda niepełnosprawność nam to umożliwia.
We wszystkim liczy się walka, walka, i jeszcze raz walka. Ja bym nie chciała mieć wokół siebie ludzi, którzy powtarzaliby mi, jak bardzo niepełnosprawna jestem. I nie mam! Mam właśnie przeciwieństwo, osobę nienamacalną, ale doskonale motywująca mnie do dalszego działania.

Zimbabwe pisze...

Ja co prawda nie jestem niepełnosprawna tylko chora przewlekle, ale zgadzam się z tym co piszesz. Miałam kiedyś znajomą, która o ironio była córką lekarki, bała się ciągle zakażeń i nawet bała się że zarazi się tym co mam (jakby nie wiedziała że to nie zaraźliwe!).
Za każdym razem jak jej nie było nauczyciele dawali jej luzy i fora, a pamiętam jak wylądowałam w szpitalu kiedyś to mnie dawali najwyżej dwa tygodnie na nadrobienie.
I masz rację, nie ma sensu użalać się nad sobą. Nawet gdy jest bardzo źle. Choć całkowicie też rozumiem tych którzy narzekają i mają nawet depresję.
Pozdrawiam serdecznie :)

ewa pisze...

Życze Ci Pogody Ducha
spokojnych dni tygodnia
optymizmu i wiary w siebie
duzo ,duzo zdrowka

zagladam sobie do Ciebie czesto
Pozdrawiam Cie serdecznie

Anonimowy pisze...

A Ty jesteś samodzielna?Radzisz sobie w społeczeństwie,sama wszystko robisz w około siebie?Jak tak wspaniale sobie radzisz to jeszcze powinnaś iść do pracy,zarabiać,wyprowadzić się z domu.Przecież nie jesteś chowana pod kloszem....Kaśka M

Iva pisze...

Dziękuję za komentarze!
Chcę jednak dopowiedzieć kilka słów. Może zbyt chaotycznie napisałam. Mi nie chodzi absolutnie o to, aby ona biadoliła i narzekała jaka jest nieszczęśliwa z powodu swojej niepełnosprawnośći. Chodzi mi tylko o to, aby nie bała się o tym mówić i co najważniejsze aby nas koleżanki i kolegów traktowała normalnie. A nie jak sama twierdzi "brzydzę sie osób niepełnosprawnych".