poniedziałek, 1 lipca 2013

Wspomnienie

Kochani dawno nie było mnie tutaj, już mam wyrzuty sumienia, że znowu zaniedbuję ten pokoik, ale ostatnio znów mam taki czas, że nie nadążam z niczym, ba nawet z własnymi myślami. Bywa, że szybciej mówię niż myślę, no i są z tego problemy. Ale nie o tym dziś.

W sobotę minął tydzień jak wróciłam z Pobierowa. To przepiękne nadmorskie miasteczko, ma w sobie to coś! Kiedy się tam jest, to czas zatrzymuje się w miejscu i jest tak super, taki niepowtarzalny klimat. Byłam tam na wypoczynku, już po raz kolejny. Zawsze się nie mogę doczekać kiedy nadejdzie ten czerwiec i znowu pojadę nad morze. I znowu będzie cudownie. 

Ktoś powie, co roku to samo miejsce - bez sensu. Może i trochę racja, ale bynajmniej wiemy już gdzie co jest, gdzie jaka kawiarnia, dobra ryba, piwko itp choć bywa, że z właścicielem i jakość się zmienia. Ale jest tam dobrze, cisza...mieszkam sobie w domku z rodzicami, interesują mnie tylko pory posiłków i nic po za tym. Do morza mam przejść przez ulicę i kilka kroków deptakiem, wokół stragany, kramy, lodziarnie i czego dusza tylko zapragnie. Wieczorami zawsze mieliśmy imprezy taneczne, ogniska, a w ciągu dnia morze, plaża, spacery. Oj ja kocham być na plaży i podziwiać ten nieogarniony żywioł!

W tym roku pogoda naprawdę dopisała, trochę nawet przypiekło.  Te dni tak szybko zleciały. W środę mieliśmy wycieczkę do Kołobrzegu - nie powiem, udana, ale taki był upał, że byłam nieziemsko zmęczona.

Jak już wspomniałam, czasu nie da się zatrzymać, choć tak by się chciało i ani się nie obejrzałam, a trzeba było wracać. I powiem Wam, że bardzo szybko musiałam powrócić do codziennych spraw.

Mam tylko nadzieję, że Pan Bóg wysłucha moich próśb i za rok, znowu będę mogła z rodzicami pojechać do mojego kochanego Pobierowa.

4 komentarze:

Lolek90 pisze...

Pobierowo, nigdy tam nie byłam. A swego czasu co roku jeździliśmy z rodzinką do Rowów. Mieliśmy tam stałą kwaterę, miejsce na plaży oraz knajpkę z pysznymi goframi. To były piękne czasy. Cieszę się, że wypoczynek Ci się udał, bo najgorzej jest wyjechać gdzieś i nie być z tego zadowolonym. Pozdrawiam serdecznie

Zim pisze...

Iva, jeśli chodzi Ci o to, że w pewnym stopniu coś znasz, to nie używaj słowa "bynajmniej". Wiem, że brzmi ono podobnie do "przynajmniej", ale jego znaczenie jest zupełnie inne. Mnie jako polonistkę drażnią tego typu nadużycia, często powielane przez wielu Polaków. A przecież język polski piękny jest, prawda? :) "Bynajmniej" oznacza "wcale nie" - a z kontekstu Twojej notki wynika, że Ty w jakimś stopniu znasz Pobierowo i jego kawiarnie, a nie że wcale ich nie znasz. Nie piszę tego, żeby Ci dokuczyć, tylko dlatego, że wiem, że zależy Ci na blogu, a tu poprawność językowa jest jednak ważna.

Też nie byłam w Pobierowie. W 2003 roku byłam na koloniach w okolicy, w miejscowości Pogorzelica. To prawda, te rejony są piękne, a przy odrobinie szczęścia można trafić na kawałek czystej plaży :) Przynajmniej tak było 10 lat temu, nie wiem jak jest teraz.

Pozdrawiam :)

Salanee pisze...

Nie pamiętam nawet jak wygląda morze, tak dawno tam nie byłam. Ostatni raz na koloniach w 1998 roku... Nie powiem, że mnie tam nie ciągnie, bo w ostatnim czasie nawet bardzo. Moim marzeniem jest wziąć ze sobą rower, wsiąść w pociąg i wyruszyć na drugi koniec Polski, żeby choć raz poczuć jak to jest mieć tyle piachu pod kołami. Niestety najbliższa przyszłość nie przewiduje, realizacji marzeń. Również lubię wracać do tych samych miejsc i nie ma znaczenia, że byłam w nich już tyle razy. Górskie szlaki są niby takie same, ale za każdym razem wędrówkę przeżywam w inny sposób i zauważam to, czego wcześniej nie widziałam.

Zim, ja tam nie jestem polonistką, ale mnie strasznie drażnią wypowiedzi ludzi, którzy używają : "w każdym BĄDŹ razie" Ciary mi przechodzą po rękach w takich momentach i wiele razy musiałam ugryźć się w język, żeby im czegoś nie powiedzieć ;)I co gorsza, wielu znanych ludzi powiela takie błędy frazeologiczne...

Zim pisze...

Salanee, ja bardziej pamiętam Adriatyk z zeszłego roku niż Bałtyk z 2003 :) Chociaż kto wie, wstyd się przyznać, nigdy dotąd nie byłam w Gdańsku, ale jak to mówią: nigdy nie mów nigdy. Do 2011 roku "nigdy" nie byłam na Mazurach - teraz mogę powiedzieć, że byłam :) Miałam też pojechać nad Morze Czarne (Ukraina), ale z powodów finansowych wyjazd się nie odbył... A co do kwestii językowych, to mnie bardzo drażni to ciągłe "tak?" po każdym zdaniu, wypowiadane przez ludzi mediów i powielane przez osoby chcące uchodzić za inteligencję (sama znam takie osoby i w ich ustach wcale to mądrze nie brzmi). To jakaś nienaturalna maniera, głupia moda - takie jest moje zdanie... Pozdrawiam :)