niedziela, 21 kwietnia 2013

Niedzielnym przedpołudniem

Witajcie serdecznie!

Moi drodzy, z moim pisaniem bywa różnie, ale wiem jedno - systematyczności Lolka to ja się nigdy nie nauczę. Podziwiam tą dziewczynę, że zawsze ma co napisać i pisze prawie co dziennie. A ja - bu? też bym pisała, ale o czym jak monotonnie płynie czas, choć z drugiej strony podobno jak się chce pisać, to zawsze coś się napisze...sama nie wiem jak to w końcu ze mną jest.

Mamy wiosnę w pełni, choć ostatnie dwa dni są chłodniejsze, w piątek praktycznie cały czas siąpiło, padało. Jednak ja twierdzę, że i deszcz z umiarem ale jest bardzo potrzebny.

Ostatnio jakiś mam taki zastój ze wszystkim nic mi się nie chce, nie mam ochoty, potem i czasu i tak leci dzień za dniem. Fakt od poniedziałku by zdążyć na busa wstaję o 5.40 więc przychodzi popołudnie to padam, a co tu mówić o wieczorze. Siadam koło 20 tej do komputera, coś tam porobię, ludziska chcą pogadać, ja też, ale sił nie ma. Wiem, często kończę tak szybko, ale ja nie jestem nauczona takiego trybu życia. Choć sukces bo w piątek już się obudziłam przed budzikiem! Nie wiem jak to będzie liczę na to, że się przyzwyczaję,

Dziś o 8.30 byłam z rodzicami w kościele na niedzielnej mszy świętej. Jak zawsze było uroczyście. Od wczoraj trwa u nas nowenna do św.Floriana, bo to jeden z kilku patronów naszej parafii.  Na następną niedzielę mamy mini - odpust. Ale mnie nie będzie:-)). Jednak to temat na kolejną notkę.

Po powrocie wypiliśmy kawę, ja herbatę (oczywiście). Jako deser zrobiłam jogurt domowej roboty. Wczoraj kupiłam kubek jogurtu naturalnego, który wlałam do pojemnika. Do niego włożyłam wiśnie zaprawione latem zeszłego roku. Są to owoce bez pestek, zalane odrobiną wody - pyszne! To wszystko razem zmiksowałam i polałam do szklaneczek. Zostawiłam trochę jogurtu w pojemniku aby dosypać cukru pudru. Ja uważam, że ten jogurt  nie musi być słodzony bo jest to sama natura, lekko kwaskawy, no ale moi niektórzy domownicy uważają inaczej. Tego jogurta domowego można zrobić z każdymi owocami ze słoika. Jednak z wiśniami jest najlepszy. Polecam, bo szybko się robi i jest zdrowszy od tych kupnych jogurtów.

To tyle na dziś. Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznego!

4 komentarze:

Zim pisze...

Ja siedzę w chałupie... Wiadomo dlaczego. Ale czasu bynajmniej nie marnuję, bo popracowałam nad zborową gazetką. Pozdrawiam :)

Iva pisze...

Siła wyższa Zim, nic nie zrobisz. A, że wykorzystałaś aktywnie ten czas - to się chwali.
Miłego popołudnia!

La vie est belle i ja tez pisze...

Ale narobilas mi smaku pestkowanymi wisniami!
Serdecznosci
Judith

Dotta pisze...

Ivo, podobnie jak Ty ostatnio zaniedbuję bloga.. bo po prostu brak czasu i energii po dniu pełnym pracy i zajęć.. :( Pyszności na deser robisz, mniam:) Pozdrawiam serdecznie :)