środa, 19 stycznia 2011

Styczniowy wieczór

Witam cieplutko w zimny i deszczowy środowy wieczór. Za oknem już ciemności, chć dnia już kilka minut nam dodano, jest on bodajrze dłuższy od najkrótszego tylko o jakieś dzieścia minut, ale zawsze dobre i to! Idziemy w kierunku wiosny i to mnie bardzo cieszy. Ha, marzy mi się:-) a tu zimy środek i jeszcze różnie może być. Jednak ja sądzę, że lepsze styczniowe niż listopadowe dni.
Ostatnie dwa dni były piękne. Słonko świeciło, nawet jakgdyby cieplej bylo, aż się chciało żyć, a dziś sprawdzają się prognozy pogody, bo ta własnie się popsuła - deszcz ze śniegiem pada, tak więc rano będzie straszna ślizgawica.

Chyba ktoś nie życzy mi pisania na blogu:-). Zawsze kiedy zabieram się do stworzenia notki to coś albo ktoś mi przeszkodzi no i wena idzie sobie w las. Czasem też czasu brakuje, lub ja źle się czuję, bo niestety też tak bywa.

U mnie właściwie mówiąc zero nowości. Wczoraj miałam maleńki wypadek - wchodząc do busa trzymałam się uchwytu i coś mi się zakręciło w głowie i spadłam, zeskoczyłam właściwie ze stopnia. Ot nic takiego, ale że ręką trzymałam się uchwytu - mam ją więc obolałą, podejrzewam, że naderwane mięśnie. Ręka boli, a że jest to prawa, tak więc nie bardzo idzie mi pisanie i klikanie. Oj ja, która nie chwaląc się dosyć dobrze i szybko pisze na kompie - od wczoraj piszę jak taka łamaga.

Kilka dni temu dowiedziałam się, że zmarła Andżelika Żelazko. Dziewczyna do końca dzielnie walczyła z nowotworem. Była na terapii w Hamburgu, rodzina i przyjaciele sekundowali jej w tej walce, ale niestety, nie udało się. Dziewczyny nie znałam osobiście, jednak systematycznie czytałam jej bloga.

Dziś szczególnie dużo mówi się o kwietniowej katastrofie w Smoleńsku. Wszak niebawem minie rok od niej, a my jeszcze nie wiemy kto zawinił, gdzie były popełniane błędy. Śmieszne już to się robi dla mnie, bo to coś za długo trwa i nie wierzę, że tak naprawdę nie wiadomo, a nawet gdyby to dlaczego tak długo czeka się, przecież tam już pewnie nie ma śladów, a teraz wiadomo głupich Polaków będzie się obwiniać. No bo co przecież Rosja się nie przyzna! Ja uważam, że i po polskiej stronie jest troszkę winy ale głównie w tej kwestii zawalili Rosjanie. Ale to jest tylko moja opinia i nikt tu nie musi się ze mną zgadzac.
Pewnie prawda wyjdzie na jaw za jakieś kilkadziesiąt lat.

Miałam o czymś jeszcze posac, ale ...skleroza nie boli:-( tak więc do kolejnej notki.

4 komentarze:

Zim pisze...

A dla mnie sprawa jest prosta - przyczyną katastrofy była zwyczajna ludzka pycha i głupota. Ciekawe dlaczego pewna część Polaków nie chce uznać prawdy, że już w marcu Rosjanie ostrzegali przed lądowaniem w Smoleńsku. No a nasz poprzedni pan prezydent święty też nie był... Nie dalej jak w 2008 roku bodajże żądał lądowania w Gruzji, gdzie trwała wojna a pilot odmówił i wylądowali w Baku, w Azerbejdżanie. Pilot wyleciał z roboty, ale przynajmniej uratował życie prezydentowi i sobie, bo przecież nikt inteligentny nie ląduje w kraju, w którym toczy się wojna! (Chyba że jest się dziennikarzem albo z pomocy humanitarnej albo wojskiem). Lotnisko w Smoleńsku jest stare, zaniedbane i ma być niebawem w stanie likwidacji. Dla mnie nie ma tu żadnych wzniosłych, patriotycznych rzeczy. No ale cóż, naród, a przynajmniej jakaś jego część potrzebuje bajek, czy jak ktoś woli - mitów... Jak to mój znajomy powiedział: prędzej uwierzę w to, że istnieją krasnoludki i elfy niż że to był zamach. I się z nim zgadzam. Pozdrawiam :)

Ola pisze...

Angelika była naprawdę bardzo dzielna. Śpij spokojnie Aniołku

Salanee pisze...

Też czytałam bloga Andżeliki...

Katastrofa w Smoleńsku. Gdyby nie naciski, gdyby nie obawa przed stratą posady, tak jak napisała Zim, mogłoby tej katastrofy nie być. Śp. Lech Kaczyński, jaki był każdy wie. Kojarzę go tylko z kłótniami, wiecznym wetem i fochami, kiedy coś poszło nie po jego myśli. W całym tym smoleńskim incydencie winne są obie strony. Boli serce, gdy czytam wszelakie doniesienia na ten temat, ostatnie zapisy rozmów pilotów z wieżą. Masa błędów doprowadziła do jednego, do śmierci. Ten samolot miał nie wylecieć, a były prezydent miał się nie spóźnić...

Kala pisze...

choć rzadko mnie widać to jestem... :)