środa, 16 czerwca 2010

Miało być tak fajnie

Witam serdecznie Was kochani blogowi znajomi.

Ostatnio u mnie w zasadzie czas płynie spokojnie, bez żdnych większych wydarzeń. Cieszę się, że mam laptopa, bo jest bardzo fajnie mieć swój własny komp.

Denerwuje mnie wtrącanie się osób trzecich w nieswoje sprawy. Z tego potem robi się hałas i niesmak, ale osoba wtrącająca się nic sobie z tego nie robi. Sprwa ta nie dotyczyła w pierwszej kolejności mnie ale wkurza mnie takie zachowanie. Ludzie się starają, cos organizują, a potem jedna osoba swoja niby propozycją potrafi wszystko zepsuć.
A o co chodziło. A organizował dziś wyjazd do leżącego nieopodal ośrodka rehabilitacyjnego. Tam na rehabilitacji jest nasza koleżanka i kolega z warsztatów. Kiedy A wczoraj robił listę chętnych na wyjazd - bus ma tylko osiem siedzeń - nie było jakoś chętnych, więc brał osoby jak leci. Źle  się wyraziłam - nie było chętnych z tych pracowni, w których są właśnie nieobecni. No i ok, lista zrobiona, dochodzi do wyjazdu, a pewn pani instruktor przychodzi z wielką pretensją , że dlaczego nikt z jej pracowni nie jedzie skoro właśnie z tej pracowni jest jeden uczestnik przebywający na rehabilitacji. Na to A mówił, że robił listę i nikt nie chciał z tych właśnie uczestników jechać. Na to ona - tak, pewnie nawet się nie zapytaliście, jak tak można itp itd. No i ktoś już zapisany na liście nie mógł jechać, aby mógł jechać ktoś, kto żekomo wczoraj jechać nie chcial. Potem odezwały się inne panie oczywiście z pretensjami na cały samorząd i oczywiście wielkie ale, że chcemy odwiedzać, że bez sensu to wszystko itd. Oczywiście to było złośliwe, bo jeszcze wczoraj wszystkim sie podobało, że jedziemy w odwiedziny.  Oczywiście pojechalismy, ale jest zgorszenie i obraza na cały samorząd, no bo jak to tak. A my też się wkurzamy, bo tu traktuje sie nas jak dorosłych, a tu jak samrkaczy. Jeśli ktoś zapytany, mówi, że nie jedzie, to po co kolejnego dnia uszcęśliwiać go na siłę. A wiadomo, że na WTZ jest sporo innych osób, które z przyjemnością by pojechały.

 Najbardziej przykro jest A i sie nie dziwię, boi zrobiono z niego najgorszego i wariata.  To on organizowal, on robił listę i nikt więcej nie powinien się byl wtrącać. No ale co? Po raz kolejny trzeba było  pokazać, że osoba niepełnosprawna tak naprawde nie może sama o niczym decydować. Tu się walczy o to, że jesteśmy normalnymi ludźmi, takimi samymi jak zdrowi nasi znajomi, koledzy itd, a tu...okazuje sie, że jednak nie, że komuś przeszkadza to, że sami coś zorganizowalismy. No cóż?  Można by zrobić wiele, ale dzięki takim sytuacjom podcina się nam skrzydełka.

1 komentarz:

Zimbabwe pisze...

Bez sensu... Ivuś ale tak już jest, świata nie zmienisz. Najważniejsze to po prostu nie przejmować się takimi rzeczami, chociaż wiem że to się tak łatwo mówi, bo nie jestem w Twojej sytuacji, ale trzeba żyć i cieszyć się życiem mimo wszystko, mimo rozmaitych przeszkód...