sobota, 19 czerwca 2010

Wieczorową porą

Witajcie!
Jest sobotni wieczór, za oknem zachodzi słoneczko, w tle spiewa ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY w piosence 'OBUDŹ SIĘ".  A ja po raz kolejny rozkoszuję się posiadaniem własnego komputera. To jest poprostu cudownie mieć własne "pudełko" i módz robić co się chce i kiedy.

Postanawiam odnowić stare znajomości. Wysłałam kilka meili do ludzi, z którymi już dawno nie niałam kontaktu i czekam na odpowiedzi. Zobaczymy, może się uda odnowić znajomości. Wiadomo, w życiu różnie się układa, czasen poprostu na kontakty ze znajomymi nie ma czasu. Dziwi mnie to trochę, bo czy tak dużo czasu zajmuje napisanie meila? Nie trzeba przecież tego robić codziennie. Nie wiem co się dzieje z ludźmi, że tak często  zaszywają się w swoich rodzinach i tracą kontakt ze znajomymi. Nie mówię tu o odwiedzaniu się, ale przecież meila można napisać. Jejciu z tyloma osobami chciałabym odowić kontakt, ale wiem, że pewnie z wieloma się to nie uda. A szkoda.

Mamy czerwuec i najdłuższe dni w roku. Pięknie jest tak siedzieć sobie w te długie wieczory na dworze. Jeszcze kilka lat temu było to możliwe a teraz...nie spoko teraz też można tylko że komary strasznie tną. Już tylu rzeczy próbowałam - rok temu świetnie działał olejek waniliowy, za to w tym roku komary są obojętne na ten zapach. Mam też taki zwój z Brosa co się po zapaleniu kopci i śmierdzi okropnie  cuchnie. Niestety w tym roku na komary nic nie działa. Nie wiem co jeszcze z tym brzęczącym problemem mogę zrobić. No bo żal w letnie wieczory siedzieć w domu.

Pozdrawiam serdecznie!

3 komentarze:

Zimbabwe pisze...

Cytryna! Albo olejek cytrynowy! Jak skropiłam tym ubranie to komary dosłownie omijają mnie szerokim łukiem.
Znajomości... Czasem coś się zmienia w głowach ludzi i zrywają kontakty... Zmieniają się ich poglądy na życie, na przyjaźnie. Szkoda tylko że to co najlepsze czasem się musi skończyć samo z siebie. Pozdrawiam :)

Iva pisze...

No właśnie Zim, rozumiem wszystko, ale czy tak wiele czasu zajmuje napisanie meila? Czasem jest to naprawdę dla niektórych ludzi wielkim problemem...no cóż szkoda, wielka szkoda.

Zimbabwe pisze...

Wiesz, rozumiem ludzi którzy nie mają komputera albo są starsi i po prostu nie umieją takich rzeczy (wbrew temu co myślą niektórzy takie osoby jeszcze są). Miałam kiedyś podobny problem. Masa znajomych z rozmaitych obozów, kolonii, zjazdów młodzieży... Nawet parę lat temu poznałam bardzo fajnego chłopaka. Pisaliśmy do siebie prawie codziennie i dzwoniliśmy co wieczór i gadaliśmy nieraz do godzin że tak powiem nadrannych. A tu nagle w Nowy Rok Anno Domini 2006 znajduję e-mail... Koniec z nami. Płakałam jak bóbr cały tydzień.
Teraz wiem że prawdziwe przyjaźnie trwają lata. Pozdrawiam :)