niedziela, 16 maja 2010

Za okazaną dobroć trzeba płacić

Witajcie!
Niestety, to co napisałam w tyltule jest czystą prawdą.
W piątek cos mnie tknęło, aby przejść się do sklepu. Tak więc się zebrałam, mama jeszcze dała mi liste zakupów i kasę i...juz prawie miałam wychodzić a brat mi krzyczy - "kup mi maszynki do golenia, i gumy do żucia, a i banana jeszcze". Ok kupiłam, a że jakos ostatnio w miarę dobrej komitywie byliśmy, więc nie wzięłam od niego pieniędzy.

No niestety długo dobra pasaa nie trwała. Za jakiś czas już byłam tą niedobrą, tą złą, tą ktora nagle wszystko chce a ustapic nie może. Jest mi tak strasznie przykro, że dostrzega się tylko moją dobroć w chwilach, kiedy można ją wykorzystac. A kiedy już tak się stanie to...jestem tym najforszym człowiekiem. I to nie jest tylko walka o dostęp do komputera. To są sprzeczki o nadrobiejszą rzecz.

Może ktos powie jak moja mama, że mogłam nie dać, nie kupywać itd. ale ja tak nie umiem, nie potrafię. Jestem za dobra. No a wiadomo, kto ma dobre serce musi mieć twardą dupę. A ja jestem jeden wielki wrażliwiec. Jak ktos mnie ochrzania, czy coś to ja zamykam sie w sobie i czuję wielki bardzo duży żal.

Dziś na terenie WTZ festyn. Nie takiej pogody jednak sie spodziewaliśmy. Jest zimno, deszcz kropi no nie ciekawa pogoda na imprezę. Jakoś po cichu liczyłam, że może odwołają, przesuną na za tydzień. Ale nie, to by było nie moż;liwe, za duzo rzeczy zorganizowanych. Nie wiem, mam nadzieję, ze może pogoda sie wyklaruje, a loteria fantowa, gdzie każdy los wygrywa przyciągnie ludzi.

2 komentarze:

ewa pisze...

Kochana Iwonko
Nie znam takiej rodziny zeby rodzenstwo sie nie klocilo,tak bylo i tak bedzie ,ale powinnas byc zadowolona ze masz brata ,ja jestem sama ,nie mam rodzenstwa i bylo mi w dziecinstwie bardzo zle i smutno,mialam wszystko co chcialam ,ale to mi nie zastapilo anis siostry ani brata.
Zawsze zazdroscilam kolezankom rodzenstwa,Teraz mam rodzine bo mam corki i widze jak sa za soba i sobie pomagaja ,ale jak byly male to malo sie nie pozabijały,przewaznie dwie starsze ,walka byla na "noże" najmlodsza zawsze byla przez nich wykorzystywana robila za slużąca,ale jak sobie wspomne i pomysle ze ja tego nie mialam to jedak bylo mi żal.Ale juz przeszlo.....Iwonko popatrz na brata z przymruzeniem oka to taka braterska milosć i ciesz sie ze masz brata.Pozdrawiam Cie serdecznie

Zimbabwe pisze...

A ja też jestem sama... A jednak doceniam to co mam. Każdy po prostu niech docenia to co ma - że mamy jedzenie, rodzinę, dom, ubranie, rodzeństwo... Że mieszkamy w kraju w którym (przynajmniej na razie) nie ma wojny czy jakiejś katastrofy w postaci trzęsienia ziemi czy czegoś. Ja z takich drobiazgów bardzo się cieszę, bo zawsze można je stracić. A poza tym mam coś o wiele większego - skarb duchowy, którego nie da się zamienić na nic :) Pozdrawiam :)