piątek, 26 lutego 2010

Koniec tygodnia

Moi drodzy!
Tak bardzo zaabsorbowało mnie pisanie na blogu, żee piszę codziennie, no prawie, bo pewnie nie każdego dnia uda mi się tutaj wejć i co napisać. Ale póki co jestem, piszę i się cieszę, bo dzięki blogowaniu poznaję wielu wspaniałych ludzi. A to kocham najbardziej.

Za oknem odwilż, ba śniegu już prawie nie ma. Jeszcze po bokach, tam gdzie słoneczko nie dochodzi sterczą szare nieżne góry i straszą swym brudem. Ale i tak już wiosna w powietrzu. Mama mi mówiła, że już krokusy wybiły się spod ziemi - hurrra! tylko, żeby ich Borysek nie zadeptał. On niby chodzi chodnikiem, ale róznie bywa. A z kolei słyszałam też, że już pojawiają się palmy. Jak będzie troszkę bliżej Wielkanocy, to za wczasu trzeba będzie postarać się nie, bo potem przed samą Wielkanocą nie będzie. No tak, kto pierwszy, ten lepszy.

Troszkę martwię się moją mamą, nie najlepiej się czuje. Eh, a co najgorsze o tym nie chce mówić. A ja się denerwuję, bo nic nie wiem, więc wszystko i nie wiadomo co sobie wyobrażam.

A dzisiaj na warsztatach terapii zajęciowej robilismy nalesniki nadziewane (wersja piątkowa).
Podaję przepis.
Upiec duże cieńkie nalesniki ( tu przepisu nie podaję, bo każdy ma swój najlepszy)
pieczarki umyć, obrać i drobno pokroić
ser żółty obrać i zetrzeć na tartce
Do usmażonych grzybów dodać połowę żółtego sera, 2 łyżki mietany i podsmażyć. Farsz musi się skleić!
Na usmażone naleniki dajemy najpierw plasterek szynki - wersja piątkowa jest bez szynki i równie dobra! i farsz. Zwijamy w rulon i wkładamy do naczynia żaroodpornego. Następnie całosć posypujemy resztą sera i resztą smietany. Zapiekać kilkanacie minut, aby serek się rozpuscił.
Nie podaję tu proporcji bo to każdy robi wg uznania na ile nalesników chce. Są pyszne!!

Ponieważ już jest wieczorna godzina i niebawem udamy si w objęcia Morfeusza. Więc to dla Was

Przepraszam, to pomyłka. Mialo być - koniec tygodnia!
Pa.

3 komentarze:

Salanee pisze...

No dobra, ale dlaczego koniec weekendu? Wszak początek dopiero jest :D

ewa pisze...

Narobilas mi smaku Iwonko tymi nalesnikami,o napewno zrobie ,bo zapiekanych nalesnikow nie robilam,a juz sobie wyobrazam jak musza smakować,Ja czesto robie nalesniki ,ale takie tradycyjne ,bo moje wnuczka lubi .Nalesniki i pierogi ,moze jesc co dziennie.U mnie tez byla pogoda wiosenna ,i duzo sniegu zginelo,
Pozdrawiam Cie serdecznie

Zimbabwe pisze...

A to ciekawe, bo ja robię podobne, ale... Ze szpinakiem :) Tu i ówdzie widuję białe ślady przebiśniegów. Wiosna idzie, ale na razie mamy przedwiośnie. Pozdrawiam :)