sobota, 27 lutego 2010

Wieczorem.

Jestem nareszcie! I nie myslcie sobie, ze zapomniałam dziś napisać notkę. Oj nie! Tylko po pierwsze - z czasem różnie bywało, a po drugie cos u mnie się dzieje i nie potrafie jeszcze do końca uspokoic emocji, aby o tym napisać.

Dziś jest ta sobota, którą lubię. Ja z mamą tylko w domku, cisza spokój...cudownie było. Rano upiekłyśmy ciasto, a właściwie to zrobiłyśmy, bo to bez pieczenia.

Następnie poszłyśmy na spacer, po drodze weszłysmy na kawkę do cioci i po zakupy. Była to dla mnie ogromna radość. Ponieważ od Gwiazdki nigdziej nie wychodziłam. Jedynie tylko do busa i z powrotem. Masakra. Aż się człowiek stęsknił za światem. Pogoda dziś była cudowna. Owszem wiaterek, ale co tam, ważne, że było słonecznie! Już naprawdę czuje się wiosnę. Choć zimę zapowiadają jeszcze.

Jednak jest juz chyba przesilenie wiosenne bo ostatnio nie najlepiej się czuję. ciągle jestem zmęczona, jakoś tak nie tak.

Wczoraj wieczoram i dziś rano miałam rozmowę na gadu gadu z A. Nie wiem jak to się stało, gdzie ja miałam głowę, ale ja mu wszystko wygadałam. Tzn było bardzo spokojnie, z mojej strony poleciało kilka łez, ale on o tym na szczęście nie wiedział. Zaczęło się od niewinnego pytania - dlaczego ostatnio jestem taka dziwna. No i się zaczęło opowiedziałam mu o swoim uczuciu, choc on sobie zdawał sprawę, że ja go kocham. Powiedziałam, że przeszkadza mi pewna osoba i w jej towarzystwie czuje sie nie tak, ach wiele jeszcze powiedziałam. Nie wiem po co. Bo A powiedział, że on wszystkie dziewczyny traktuje jednakowo, ale są to związki przyjacielskie. Nie wiem, nie uznaje przyjaźni między kobieta a mężczyzną. Albo jest zwykła znajomość, albo miłość. Na to A, że on jedynie z tą dziwczyną trochę jest bliżej i moze kiedyś coś z tego wyjdzie. No cóż, piszę to fajnie, tylko co ze mną, ja jestem sama ze swoimi problemami i myslami. Ale on tego chyba nie zrozumiał, powiedział - my ci pomożemy, zawsze będziemy z tobą. Nie wiem, jestem załamana. My, my, my, a tak ja. Wiem wiem, cholerna zazdrość jest we mnie, ale co ja mam zrobić, że żyć bez niego nie umiem, że go kocham!!!
Nie wiem co będzie dalej, jak mu się pokażę w poniedziałek.Bo wiadomo, że w realu nie powiedziałabym mu tyle co na gadu gadu. Nie wiem, jak wyglądać będzie moje życie. Nic nie wiem...wszystko jest bez sensu...Od dawna marzyłam o takiej rozmowie, ale liczyłam na inny jej koniec.
Co ja mam zrobić, czuję taka pustkę, żal...
Ktoś pewnie pomysli sobie, sama się o to prosiłam, czego więc sie spodziewałam.
No właśnie, czego się spodziewałam :-(

5 komentarzy:

ewa pisze...

Iwonko
Doskonale rozumiem co czujesz ,nie ma nic gorszego jak dowiedziec sie ze oczekiwalas czegos wiecej a dostajesz przyjazn.
Pytasz co masz robic- powiem Ci ze nic ,moze to wyda sie komus bezsensu odpowiedz ,ale poprostu nic.Nie narzucac swojej osoby i nie robic wyrzutow ze dlaczego ona a nie ja.Jesli A. wybral tak musisz pogodzic sie z tym. cholernie trudno ,ja wiem i wiem ze to boli,Kochasz i masz swiadomosc ze cos sie konczy ,czas najlepszym lekarstwem.Nie jest łatwo doradzac w takiej sytuacji,musisz byc silna i dasz sobie rade.Pamietaj ,jestem z Toba i zawsze mozesz sie do mnie zwrocić,nawet zeby pisac wszystko co Cie boli,bo to czasami pomaga.

ewa pisze...

Iwonko
napisalam Ci modlitwe ,ktora ja czesto powtarzam w trudnych chwilach


Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godziła się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniała to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.

Życze Ci pogody ducha,odwagi ,madrosci i wytrwalosci

Salanee pisze...

Normalnie się mu pokażesz w poniedziałek, niech wie, co myślisz, co czujesz. Faktem jest, że jednak przekazu nie zrozumiał.
Dopóki jest z tą dziewczyną "trochę bliżej", to walcz o niego! Jeżeli go naprawdę kochasz. Tak, jak pisze Ewa, w tym wszystkim nie możesz mu sie tez narzucać, żeby nie przerodziło sie to w coś chorobliwego, bo to niewątpliwie będzie złe. Bądź sobą, spraw, żeby w twoim towarzystwie czuł sie dobrze, pokombinuj. Nie zawsze jest tak, jakbyśmy tego oczekiwali, ale nie znaczy to, że nie mamy nic w tym kierunku robić, jeżeli ty nie zawalczysz, ale z godnością, to kto to zrobi?

Jeżeli scenariusz pójdzie w tę drugą stronę, i oni będą parą, to życie się wcale nie kończy. Na początku będzie Ci ciężko, bo wszystko to, co robiliście wspólnie się zatraci zapewne, codziennie przyzwyczajenia, etc, ale po czasie przyzwyczaisz się do tego, i zaczniesz żyć dalej.

Zimbabwe pisze...

Faceci tacy są. Zwłaszcza młodzi, chociaż starsi też. Wiem że oni po prostu boją się, niekiedy panicznie, poważnych związków i uczuć bo to oznacza odpowiedzialność.
Najlepsze będzie to, co już pisały moje poprzedniczki. Nie narzucać się i... To chyba tyle. Pozdrawiam :)

Iva pisze...

Dziewczyny dziękuję Wam.
Ewuś piękna modlitwa.

Wiem, nie będę się narzucać, to napewno. Będę zawsze tą drugą idącą na równi z nimi ale jednak z tyłu.
Cóż takie życie.
Pozdrawiam serdecznie.