środa, 16 stycznia 2013

Pod górkę

Witajcie moi drodzy!
Dzień przemija za dniem, tydzień za tygodniem, jednym słowem czas leci jak oszalały. A  mnie jakoś przecieka przez palce. Tyle dni nie pisałam a tu ciągle coś. Eh. 

W niedzielę byłam na spóźnionych imieninach u mojej cioci. Jak zwykle mile spędziłam czas. Było bardzo sympatycznie.

Od poniedziałku mam jakiegoś pecha. Nie chcę szczegułów pisać, ale ciągle coś nie tak, wszystko i wszędzie pod górkę. Najpierw obiecałam sobie, że opiszę wczorajsze wydarzenie, ale to i dzisiejsze musiałabym opisać, a to może będzie jednak zbyteczne. Mam jednak dosyć osób które bardzo lubię. Zastanawia mnie tok myślenia i sposób działania pewnych ludzi. Często grzesząc, zaczynam żałować, że może gdybym była bez ręki, bez nogi, albo ślepa, albo jakaś tam umysłowo niesprawna, to wtedy ta moja niepełnosprawność byłaby widoczna a co za tym idzie byłoby zrozumiane to, że pewnych rzeczy nie zrobię, bo poprostu nie dam rady. Nie to, że k...(sory, obiecałam sobie, że nie klnę na blogu, ale czasem się nie da) nie chce mi się, czy też może słowo typu "nie umiem" to moja stara śpiewka. Co ja umiem, co mogę umieć, a czego nigdy nie zrobię to tylko JA wiem i nikt więcej.  A to, że moich chorób niby nie widać, to nie znaczy, że ich nie ma. Na pewno gdybym była choć trochę sprawniejsza, to nie tkwiłabym bezczynnie w jednym miejscu.

Nie wiem, czy to wszystko się poukłada, czy zostanę zrozumiana, czy wszystko będzie ok! Boję się! Proszę Was o modlitwę.
I tyle na dziś, bo czuję się źle, jest mi bardzo przykro.

4 komentarze:

Zim pisze...

Gdzieś czytałam, że właśnie większość niepełnosprawności to takie, których właśnie nie widać. Stereotyp jest taki, że osoba niepełnosprawna to tylko niewidoma, na wózku albo z zespołem Downa. W sumie się nie dziwię, bo tak to pokazują media - choćby w serialach TV. A przeciętny człowiek o tym nie myśli, nie analizuje, nie interesuje się głębiej tematem...
Moja choroba też przez większość roku nie jest widoczna, stąd Cię rozumiem... Ludzie mi nieraz mówią, że jestem hipochondryczką albo histeryczką - właśnie z tego powodu. Ale przestałam się tym przejmować, bo wiem, że to ze zwykłej niewiedzy.
Pozdrawiam i głowa do góry :)

Magda i Marta pisze...

Iwona, znamy to doskonale... Każda niepełnosprawność jest inna dlatego nie należy oceniać, nie znając wszystkich faktów, bo to co wydaje nam się białe lub czarne często zwyczajnie jest szare...
A Ty nie chcesz rozmawiać to nie potrafimy Cię nawet wesprzeć...

Lolek90 pisze...

No cóż. Syty głodnego nie zrozumie, tak samo jak pełnosprawny niepełnosprawnego. Dlatego ja po prostu olewam osoby, które uważają że tylko wywijam się moją niepełnosprawnością. Pozdrawiam i głowa do góry. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.

Dotta pisze...

Fakt, często niepełnosprawność kojarzy się nam tylko z osoba na wózku, niewidomą, głuchoniemą... a przecież niepełnosprawność ma przeróżne oblicza i często wręcz jej nie widać. Ze mną jest podobnie. Dopiero po pewnych takich niuansach (które dojrzy dociekliwy obserwator) można wywnioskować, że z moim zdrowiem do końca nie jest ok. I często spotykam się z niezrozumieniem moich problemów wynikających właśnie z choroby.. cóż, nikt zdrowy i pełnosprawny nas do końca nie zrozumie, naszych ograniczeń.. Takie życie.. ;)