niedziela, 20 marca 2011

Powoli wracam, mam nadzieję

Kochani moi!!!
Witam Was bardzo serdecznie po długim niebycie w rzeczywistości no i w sieci. W sieci, owszem bywałam, gdyż moje życie na farmie niestety tętniło własnym rytmem i gdyby nie Kalla to całkiem bym zarosła:-).  W rzeczywistości - praktycznie byłam nieobecna do środy. Tak więc dziękuję Wam za to, że trwaliście i czekacie na moje notki. A Tobie Kalu dziękuję szczególnie bardzo bardzo za nowy wystrój bloga oraz za notkę.

A teraz wszystko Wam opowiem.
Nie wiem jak wróciłam w poniedziałek z warsztatów do domu. Wiem tylko tyle że jechałam busem potem mama mi pomagała się rozebrać ...i cały czas zimno...potem długo nic - spalan i znowu zimno - gorączka cały czas 38, 39 stopni i nic więcej tylko...zimno. I tak do środy. Do lekarza iść sensu nie było bo panuje grypa jelitowa i w przychodni straszne kolejki, a z resztą mnie w głowie było tylko jedno - spać. Było mi zimno, spać i słabo. Ja nie potrafiłam usiedzieć w fotelu bo leciałam. Nic po za tym, no lekki ból gardła i nic. Na szczęście w środę zaczęło mi przechodzić ale właściwie do wczoraj miałam stan podgorączkowy no i nie czułam się dobrze. To znaczy niby nic mi nie było ale jakoś tak...Jutro planowałam jechać na warsztaty bo nie ma to jak wziąć się do roboty. Jednak po tak ciężkiej dziwnej chorobie postanowiłam jednak iść jutro jeszcze do kontroli.  Nie napisałam, że podczas tej choroby odezwały mi się moje węzły chłonne. Moja pani doktor rodzinna już od dłuższego czasu to bagstelizuje ale ja już się boje, bo to zbyt często i za długo.

Weekend miałam w sumie bardzo udany. Odwiedziła nas moja kochana ciocia, gościła już od piątku, tak więc ja byłam bardzo szczęśliwa.

Od jutra wiosna, a w raz z nią mam nadzieję, że i pogoda zrobi się cieplejsza, bo ostatnie dni nie były ciekawe.

To na dziś tyle. Trzymajcie się.
Salanee nie daj się tej grypie!!

4 komentarze:

Zim pisze...

Nie jestem ekspertem, ale może miałaś to samo co ja - pod kodem J06 czyli też ostre zakażenie (całej nazwy nie napiszę bo strasznie długa). A Twoja lekarka cóż, chyba by nawet dżumę przeoczyła (mam tylko nadzieję że nie czyta tego bloga :) ). Pozdrawiam :)

REwelkaa pisze...

Dobrze, że już wracasz do siebie. :)
A co do pogody to dziś jest prześliczna! Byleby się tylko nie zepsuła, tfu, tfu!

Salanee pisze...

WItaj w klubie chorych :D
Ja nie wiem, może te choróbska jakoś po kablach internetowych chodzą? Zim, Ty, Ja, i kto jeszcze ;)

A, co masz z węzłami? Bolą, są powiększone?

Kala pisze...

i ja też niestety...-pociągająca jestem i szczekająca na dodatek (czyt. katar + ksszel) - który to już raz...(?)