czwartek, 3 lutego 2011

Już luty

Witajcie kochani!!
Jej ale się cieszę, co raz więcej mam obserwatorów i ludzi, którzy komentują, czytają, fajnie, fajnie...az mam wyrzuty sumienia, że tak żadko piszę. Ale co zrobić.

Znowu musiałabym marudzić, o przemijaniu czasu, no bo prawdą jest, że czas pędzi jak oszalały. Już luty, niebawem będzie 4 lata jak do naszego domu przybył maleńki biszkoptowy labradorek, wystraszone toto było takie, od mamy zabrane. A teraz wyrosło z tego psisko, że hej. Zwierzę to do granic rozpieszczone i pewne siebie. Czasem aż się denerwuję, kiedy musze przekraczać leżącego "pana" Borysa, bo co mu tam. On wie, że nikt go nie nadepnie, choc mnie się to kilka razy zdarzyło. że nikt mu krzywdy nie zrobi. On wie, co zrobić aby dostać jeść, lub aby zwrócic na siebie uwagę. On wie wszystko a słowa "idziemy", "spacer", "smycz" to chocby z najgłebszego snu go wyrwią. Kochane to to moje psiątko, nie wyobrażam sobie świata po za nim, zawładnął całym moim serduszkiem, moim no i wszystkich domowników. No bo nie wiem choćby się chciało go nie lubić, to gdy taka mordeczka cieplutka położy się człwiekowi na kolana, kiedy poliże...to nie można go odżucić, nie pogłaskać. Jej może dosyć o tym moim piesku, tylko martwię się, bo rasowe człapki krócej  żyją, a ja nie wyobrażam sobie co będzię kiedyś...

Kochani, dwie wspaniałe dziewczyny Magda i Marta utworzyły bloga pt. "książka z nadzieją" i zorganizowały akcję pod tym samym tytułem.  O samej akcji można poczytać właśnie na tym blgou  http://ksiazkaznadzieja.blog.onet.pl/ A polega ona na  pisaniu na temat książek, które przyniosły nam ukojenie, podpowiedziały być może jak żyć w trudnych sytuacjach życiowych.  Zapewne każdy z Was ma w pamięci książkę, która w jakiś sposób wpłynęła na Wasze życie lub przyniosła ukojenie, nadzieję.  Mam gorącą prośbę - piszcie o tych książkach do dziecznyn, a Wasze meile lub ich fragmenty zostaną opublikowane na blogu. Uwaga techniczna - z wielu względów nie chcę podawać adresu emailiowego, jednak bardzo prosto napiszecie do Marty i Magdy, klikając na link na ich blogu "napisz do nas".

Mam ogromną prośbę, zaintersujcie się tą akcją. W imieniu dziewczyn DZIĘKUJĘ!

3 komentarze:

Zim pisze...

To pomyśl Iva co ja mam przechodząc przez moją Tuśkę :) Kiedyś jak z WC wracałam w nocy jak zwykle nie zaświeciłam światła. No i efekt był taki że się potknęłam na piesku.
A jest jedna książka, która codziennie przynosi mi ukojenie. I przynosiła wiele razy... Wiesz chyba Iva co to za książka :) Pozdrawiam cieplutko :)

ewa pisze...

Serdecznie Cie Iwonko pozdrawiam i zycze milego dnia

Kala pisze...

Zim... Nawet ja domyślam się co to za książka choć nie jestem wtajemniczona w jej treść w takim stopniu w jakim może byłoby trzeba... Najprawdopodobniej muszę jeszcze dorosnąć... (?)

Ivka, list do dziewczyn prawie napisany - jednak mnie przekonałaś. Pozdrowionka