wtorek, 22 lutego 2011

Codzienność

Kochani moi witam Was bardzo serdecznie we wtorkowy wieczór.

Telewizor właćzony - wszak seanse serialowe się zaczęły, a że ja nie oglądam ani "Barw szczęśćia" czy też "M jak miłość" więc piszę tę notkę, a czynię to z wielką przyjemnością.

Za oknem już ciemna noc nastała, no może nie do końca, bo przy takim mrozie pewnie są gwiazdy choc ja ich niestety nie widzę. Tak zima wróciła, luty upomniał się o swoje prawa, Porpuszyło śniegu, przymroziło i jest śizgawica. A tym bardziej tak jest, bo tego sniegu nie ma za dużo. Ale za to mrozi porządnie, aż minus naście stopni bywało w ostatnich dniach. Szczerze, jak na tę porę roku lubię mróz, bo jest on dużo zdrowszy niż temperatura plusowa, ale ale nie aż taką zimnicę jaka traz jest.
Wiem jednak sowje, że już niedługo wiosna. Świadczą o tym choćby co raz dłuższe dnie. Hi hi jak wstaję o 6.30 to już się widno robi na dworze, a i po południu praktycznie do 17.00 nie trzeba światełka.

Ja dziś po chorobie wróciłam na warsztaty. Jednak mimo wszystko nie czuję się dobrze. Jakoś w ogóle jestem osłabiona i trwam w takiej obojętności, niebycie - nic praktycznie mnie nie cieszy, nie mam z niczego przyjemności. Msm jednk nadzieję, że to nie jest skutek choroby jeszcze. Choć, żeby było chyba smiesznie to dziś mam jakąś chrypkę, nie wiem skąd ona bo przecież już dosyć chorowania. Mam nadzieję że sama przejdzie.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za komentarze.

3 komentarze:

Zim pisze...

Teraz w sumie jest najgorsza pogoda, w Małopolsce coś przebąkują o epidemii grypy.

Salanee pisze...

Po chorobie musisz podrasować organizm witaminkami :D
Zim, ja im dam przebąkiwać, a kysz grypo :D

Zim pisze...

Salanee, nie mam zbyt dobrych wieści. W dziecięcym SU była kartka wywieszona, aby poza rodzicami nikt nie odwiedzał dzieci ze względu na grypę. Pozdrawiam :)