czwartek, 14 października 2010

Zawieszenie w próżni

Witajcie moi mili!!
Mało mnie tu ostatnio, ale coś nie umiem pisać. Ja, która twierdzę, że jeśli tylko się chce to znajdzie się jakiś temacik do opisania, nie mam o czym pisać. Nie wiem co się dzieje.Czyżby kożeżanka - jesienna depresja pukała do drzwi?

Na warsztatach jakoś normalnie funkcjonuję, lecz tylko wtedy kiedy za sobą zamnę drzwi domu, jakoś posunęli siopadam z sił, no może to za wiele powiedziane, ale błąkam się po domu bez celu. Taka własnie jestem zawieszona w próżni, nawet książki, która tak bardzo mnie interesowała nie potrafię skończyć. Mało tego często włączam laptopika i co i nic siedzę bez czynni gapiąc się w strony netu. Nie wiem, jak tak dalej bedzie to nie wiem co zrobię. Tylko, że ten stan ducha jest silniejszy ode mnie.

Mam też problem. Problem ten tkwi już od dawna, ale nie tak dawno uświadomiłam sobie jak to dobrze jest umieć sobie wszystko wokół siebie zrobic, gdzie sę chce dojechać, poprostu być niezależnym od drugiego człowieka. Niby nie mogę nażekać, bo teoretycznie gdzie chcę to jadę. Tak teoretycznie to dobre określenie, bo praktyka jest zupełnie inna. Miałam jechać do kolegi pomódz naprawić mu kompa. Mało tego tato mnie nie zawiózł, a ja wręcz zostałam okłamana przez rodziców. A jest facetem, którego rodzice znaja, ale  niestety posunęli się do podwójnego kłamstwa, tylko po to abym nie jechała. Oczywiście rozmawiałam z nimi, ale co najgorsze po "wciskaniu kitu", kiedy emocje już wg nich ostygły, zaczęli zachowywać się tak jakby nic się nie stało. No bo co, czy coś się stało? tylko ta głupia nie pojechała !
Po za tym chciałabym jechać do najbliższego miasta na jakies zakupy. To znaczy nie mam konkretnych planów, ale mi chodzi o połażenie po sklepach, o pobuszowanie w drogerii o pobycie troszkę między normalną społecznością. No ale tak na prawdę po co jechać, kiedy tu na wiosce jest kilka sklepików i praktycznie można wszystko kupić? Tak, można, ale nikt nie rozumie że ja chcę troszkę miasta, rozrywki..!! Boli mnie to bardzo ale niestety nikt mnie nie rozumie. Jeśli już jadę do miasta, to za zwyczaj chodzimy tylko tam gdzie mama chce, a ja muszę się usmiechać i byc zadowolona, że jestem w mieście.

To tyle na dziś. Dziękuję Wam, że jesteście!!

6 komentarzy:

Ola pisze...

Iwonko dobrze Cię rozumiem.. Ja sama lubię czasami pobuszować sobie do galeriach, oderwać się na chwilę od rzeczywistości

Salanee pisze...

Iva, no tak bywa, że czasami tracimy wenę, że odczuwamy straszną monotonię i brak chęci do czegokolwiek. Ja, która tak uwielbia książki, twórczość Kinga, czy też Cook'a, pewnego dnia przestała mieć ochotę do czytania, ebook czeka aż go skończę i widzisz, trwa to już drugi miesiąc. Ja też często nie mam o czym pisać, wtedy mnie mniej na blogu, ale zobaczysz przyjdzie moment, kiedy wszystko wróci do normy. Co do rodziców - to przykre, że tak z Tobą postąpili. Nie do końca starają się Ciebie zrozumieć - jak widzę, musisz być mocna i nie dać się, czasami się postawić!

Pozdrawiam

Zimbabwe pisze...

Iva, czasem naprawdę trzeba mocniej i głośniej powiedzieć o swoich potrzebach. Musisz być silna. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

Marta i Madzia pisze...

Iwonko, twoja sytuacja jest trudna, to wiemy wszyscy... Ale postaw się też w sytuacji swoich rodziców. Całe życie troszczą się o ciebie, zawsze myślą o tobie i starają się dopasować swoje plany do ciebie.

Wiemy Iwonko że ty chciałabyś być taka jak wszystkie kobietki w twoim wieku , a może masz jakieś znajome i zróbcie sobie po prostu babski dzień, taki jak byś chciała, może na WTZ, ktoś ma podobny problem i może wspólnie uda się go Wam rozwiązać?

Anonimowy pisze...

Iwonko,my kobietki lubimy zakupy,potrzebujemy pobuszowania po sklepach,to takie oczywiste,dlatego nie dziwię się Tobie.Ja jak tylko mam mojego kierowcę to zaraz gdzieś planujemy wypad,lubię galerie,zakupy tez ale fajnie jest poczuć tą anonimowość w tłumie:)Ja przeważnie lubię uciec do Poznania.Dużo uśmiechu życzę Tobie:):):)niech Ci słonko świeci.agata-dziubek

Anonimowy pisze...

Hej Iva
Rozumię cię co czujesz w takich momętach czasami przechodziłam lub przechodzę podobne sytuacje. Jedno co powinnaś robić to to by w takich sytuacjach być asertywna umieć powiedzieć nie. To niejest łatwe ale możliwe do zdziałania. Troska rodziców troską ale ty nie jesteś dzieckiem czy osobą która potrzebuje nadmiernej pomocy czy opieki. Musisz być sobą i się nie dawać.
Życzę ci wytrwałości i dążeniu do celu.
pozdrowionka
Magda