niedziela, 11 lipca 2010

Jak dobrze być w domu

Witajcie kochani!!
Jestem na przepustce, co mnie ogromnie cieszy, bo nie wyobrażałam sobie niedzieli spędzić w G. Cieszę się niezmiernie, że mogłam na te kilkanaście godzin przyjechać do domku.

W progu powitał mnie ukochany labrador Borys - zwierzak, bez którego nie widzę świata i za którym ogormnie tęsknię. Nasze powitanie było bardzo wylewne, radościom, lizaniu, skakaniu i merdaniem ogonka nie było końca. Jak pomyślę, że za kilka godzin przyjdzie nam się rozstać na tydzień to ...:-(

W G dni mijają podobnie jeden do drugiego. W sali jest nas 4 kobietki, nie pałamy do siebie wylewną młością, ale też nie jest źle. Panie są dosyć sympatyczne, nie wchodzimy sobie w drogę,  ba a nawet czasem wspólnie usiąziemy i herbatę wypijemy.

Śniadanko mamy przed ósmą, więc teoretycznie możnaby sobie pospać, ale ja budze się o 6.00, bo wtedy to dzwon z pieknego zabytkowego kościoła - santuarium Maryjnego obwieszcza, że wstał nowy dzień.

Po śniadaniu idziemy na zabiegi. Hm, zawsze dziwi mnie fakt, że ludzie strasznie się spieszą. Nie wiem, po co, gdyż rehabilitanci są do 15 tej a nawet dłużej, a większość dnia własciwie upłwa nam na nudzie i słodkim lenistwie, tak więc ja soie biorę wszystko po woli. Zabiegi mam super, tzn : masaż klasyczny na rękę i nogę, magnetyzer, rotor fotelowy, rotor stopy, ćwiczenia wspomagane. No jest co robić. A jutro wizyta lekarska więc może lekarz coś dołoży lub zmieni.

Po zabiegach jeszcze czeka taka przyjemność jak mierzenie ciśnienia. A potem już błogie lenistwo do wieczora. Troszkę to mnie trapi no bo ile mozna czytać - szczególnie ja, mająca słaby wzrok, iel można siedzieć...a czas wolno płynie.

Na szczęście jest tam troszkę fajnych ludzi, to jakoś to znoszę, ale chwilami jest ciężko i nawet łezki mi do oczków napływają. Ja nie należę do osób bardzo tęskniących czy też jakichś inych dziwolągów :-) ale jak się nie ma co robić to się mysli, a wiadomo nie od dziś, bynajmiej u mnie, że z myślenia bezsensownego nic dobrego nie wychodzi. Widaomo też, że o doły u mnie naprawdę nie trudno.

Dziś koło 20 tej znów pojadę do G. Tak więc ściskam Was i do kolejnej niedzieli!!!

Kochani dziękuję Wam bardzo za komentarze. Nie wiem czy uda mi się dziś do Was wszystkich zajrzeć i coś napisać, ale kocham i jestem z Wami całym serduszkiem!!
Pa pa pa :-)

2 komentarze:

ewa pisze...

Iwonko Kochana
bardzo sie ciesze ze sobie podreperujesz swoje zdrowko
pozdrawiam Cie bardzo serdecznie

Zimbabwe pisze...

A ja w niedzielę byłam w mieście... Cieszę się że masz szansę na to, o czym pisze Ewa :) Pozdrawiam ciepło :)