piątek, 28 maja 2010

Zdarzenia i przemyslenia

Witam Was serdecznie w piekne piątkowe popołudnie. Nareszcie zrobiło sie ciepło na dworze i mozna powiedzieć, że jest prawdziwy maj. Tylko jak długo taka pogoda będzie? No własnie taki to chory klimat, że jak kilka dni jest cieplutko, to potem można sie spodziewać ulew i burz.

Nareszcie weekend. Rzadko kiedy tak się na niego cieszę. Ale w niedzielę idziemy na I Komunię Świętą do maksymiliana, a w nocy z niedzieli na poniedziałek wyjeżdżam nad morze. I doczekać się juz nie mogę. Zastanawia mnie tylko czy pogoda dopisze, no bo...różnie to bywa. Nie musi byc upału, ważne tylko, żeby nie padało.

Na zalanych terenach woda powoli opada. Jednak to nie znaczy, że juz po sprawie. dopiero teraz  odkryje się prawdę - zniszczenia i masę błota, brudu, zanieczyszczeń.  Kilka dni temu oglądałam program, gdzie rodzina wywyrwała panele podłogowe. Dopiero kilka miesięcy temu ludzie sie tam wprowadzili, nikt nie myślał, że te rejony zostana zalane. Niestety - teraz nie maja nic. Wszystko zniszczone - panele, tapety poprostu wszystko. To jest naprawdę tragedia. Nie zal mi rodzin, które budują domy w miejsach, które grożą zalaniem, ale tam, gdzie  o wodzie nikt nie mysli...katastrofa.  I teraz niby Państwo da środki na powodzian, mozna też wysyłać smsy, płacić na konto CARITASu, czy innych organizacji. To wszystko pieknie wygląda, tylko tak naprawdę często zastanawia mnie fakt kto te pieniążki dostanie. Czy będą to naprawdę biedni ludzie, czy też znajomi i rodziny tych, którzy są "na stołkach". Dlaczefo tak mnie wizęło na dumanie, otóż jeszcze przed tegoroczna powodzią słyszałam w tv, że wiele rodzin, które zostały zalanew 1997 roku nadal nie mają gdzie mieszkać, nie mogą odbudować swoich domów, tylko dlatego, że nie mają pieniędzy. A przecież pomoc dla powodzian żekomo była organizowana.
Planuję po powrocie z nad morza zorganizować jakąś akcję na WTZ i wysłać pieniądze, czy też jakieś środki czystości do konkretnej rodziny, osób, które najbardziej potrzebują.

Miałam o czyms jeszcze napisać ale umkło mi gdzieś wśród mysli.
Mam nadzieję, że jutro jeszcze znajdę mozliwość i czas i tu napiszę kilka słów.
A póki co - bywajcie!

1 komentarz:

Zimbabwe pisze...

No masz rację... Pomoc była, ale z drugiej strony jedno mnie uderzyło jak porównałam sobie to co było w 1997 i teraz - w 1997 była jednak jakaś solidarność, jakaś jedność... A teraz? Teraz wszyscy na siebie krzywo patrzą, bo PiS, bo PO, bo katolik, bo niewierzący...