piątek, 23 kwietnia 2010

I już piątek

Witajcie kochani!

Mija kolejny tydzień kwietnia. Tydzień mozna by powiedzieć normalny, bez żałoby narodowej. Jednak od poniedziałku non stop słychać w mediach o pogrzebach ofiar katastrofy w smoleńsku. I przykro się robi kiedy się słyszy takie słowa: "mogłoby wreszcie się skończyć te święcenie w tv nic tylko msze i msze". A mnie to denerwuje, bo dla wielu ludzi żałoba nie była niczym poważnym, ot tak, zginęli ludzie, a przecież nic się nie stało. No właśnie - mnie jednak ta ilość pogrzebów i te wszystkie wpsomnienia procedury przekonują, że zginęło naprawdę dużo dużo osób. I naprawdę należy się im szacunek. Nikt nikogo nie zmusza do fałszywej miłości do pana kaczyńskiego, czy innych polityków. No ale szkoda mi ich jako ludzi. Tyle tyle osób zginęło. I uszanujmy to nie gadajmy głupstw. Może ja sie powtarzam, może jestem przewrażliwiona, ale boli mnie taka znieczulica, ba taka zgryźliwość wśród ludzi. I tak nie pokazują wszystkich pogrzebów. No, a że o nich sie mówi...no cóż, ja są dzę, że powinno i to powinno się o tych zmarłych mówić jak najwięcej.

Ustalono już termin wyborów prezydenckich na 20 kwietnia. Nie wiadomo jeszcze do końca kto będzie kandydował na prezydenta. Czas pokarze, zobaczymy. Na razie jakos nie obstawiam żadnej partii tzn żadnego kandydata, z tych co wiadomo już, że będą brali udział w wyścigu o fotel prezydencki.

Jestem zmeczona jakoś dziwnie po całym tygodniu. Niby nic aż takiego sie nie robi, ale jednak. Ja zawsze cieszę się, że weekend, że mozna troszkę dłużej pospać. Np choć w niedzielę do 7.30. Ale gdzie tam, kiedy moznaby było chwilę dłużej pozostać w objęciach Morfeusza, to sen odchodzi i koniec. Człowiek bobruje na wyrku od świtu.

A potem znowu nie będę sie mogła doczekać poniedziałku. Bo cieszę się, mimo wszystko, że jeżdżę na warsztaty terapii zajęciowej. Wiadomo, bywa różnie, raz więcej zajęć, raz mniej, czasem nuda, czasem jakieś problemy. Bywa też tak, choc przyznam, że żadko, że nie chce sie jechać. Jednak tam zawsze czegoś sie nauczę, a co najważniejsze jestem wśród ludzi no i czuję sie potrzebna.

To chyba na dziś koniec moich wywodów, bo Was zanudzę.

1 komentarz:

Zimbabwe pisze...

20 kwietnia?????
Zastanawiam się czy iść na te wybory czy nie. Ale chyba pójdę, choćby po to, żeby wyeliminować osobę, której nie chcę widzieć na stanowisku prezydenta.
Pozdrawiam :)