wtorek, 30 marca 2010

Konkurs poezji papieskiej

Nadszedł ten dzień, którego się bardzo bałam. Dzień słoneczny, pogodny, a jednak pełen nerwów.

To właśnie dzisiaj wraz z kilkorgiem uczestników z WTZ braliśmy udział w VII Powiatowym Konkursie Poezji Papieskiej. Konkurs ten jest organizowany w szkole. Konkurs ma trzy odsłony: dla podstawówek, gimnazjum i osób niepełnosprawnych z warsztatów terapii zajęciowej. Orpócz naszej gromadki byli jeszcze uczestnicy z dwóch innych warsztatów.
Atmosfera podczas konkursu była bardzo ciepła i rodzinna. Aby osłodzić troszkę stres, na stołach kusiło pyszne ciasto i kremówki papieskie, a także ciepłe napoje. Mozna więc było słuchać recytujących i się częstować.
Każdy uczestnik mówił dwa wiersze. Jeden to wiersz Papieża Jana Pawła II a drugi tym razem miał byc o sztuce obcego autora. Oj trudne to było zadanie, gdyz poezja Karola Wojtyły jest piękna, ale bardzo bardzo trudna. Zaś wiersze obcokrajowców i do tego traktujące o sztuce też nie należą do prostych.
Szacowne jury z każdego warsztatu wyróżnili jedno I miejsce, zaś wszyscy pozostali otrzymali wyróżnienie. Nagrodami były powieści beletrystyczne, oraz bardzo elegandzkie dyplomy.
Mimo wielkiego stresu bardzo lubie brać udział w takich imprezach.

Dziś jestem troszkę smutna, ach...po co ja to piszę skoro nie chcę o tym pisać. Nie wiem. Przepraszam, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

A oto wiersz Jana Pawła II, który recytowałam na dzisiejszym konkursie.

Do Sosny Polskiej

Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną,
Ty domowy mój prostaku, zakopiańska sosno,
Od matki i sióstr oderwana rodu,
Stoisz, sieroto, pośród cudzego ogrodu.

Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku,
Bowiem oboje doświadczamy jednego wyroku.
I mnie także przeniosła pielgrzymka daleka.
I mnie w cudzej ziemi czas życia ucieka.

Czemuś-choć cię starania cudze otoczyły,
Nie rozwinęła wzrostu-utraciła siły?
Masz tu wcześniej i słońce, i rosy wiośniane.
A przecież twe gałązki bledną pochylane.

Więdniesz, usychasz,
smutna wśród kwietnej płaszczyzny
I nie ma dla ciebie życia,
bo nie ma Ojczyzny. Drzewo wierne!

Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty
Jeszcze trochę jesiennej i zimowej słoty,
A padniesz martwa-obca ziemia cię pogrzebie-Drzewo moje!
Czy będę szczęśliwszy od ciebie?

2 komentarze:

ewa pisze...

Wiersz piekny

Iwonko glowa do gory - bedzie dobrze.Ty dobrze wiesz ze zawsze mozesz do mnie napisac.
Pozdrawiam Cie serdecznie

Salanee pisze...

Iva, piękny wiersz..., łezkę uroniłam...