poniedziałek, 15 grudnia 2014

Rodzice niebiańskich dzieci

Witam Was bardzo serdecznie w ciepły jak na tą porę roku wieczór i bardzo dziękuję Wam za to, że czytacie i komentujecie mojego bloga.

Ostatnio na Facebooku dołączyłam się do grupy pod nazwą "rodzice niebiańskich dzieci". Jest to grupa rodziców, których dzieci z jakiegoś powodu zmarły. Przyznam, że zapisałam się do tej grupy z czystej ciekawości, ale już tam nie jestem. Powiem tak, nie mam nic przeciwko temu aby takie grupy istniały, aby rodzice się wspierali, dyskutowali, poznawali...ja doskonale zdaję sobie sprawę, że nie ma nic gorszego niż śmierć swojej pociechy, czy miała ona lat naście, czy dziesiąt, czy też żyła zaledwie kilka dni lub też zmarła w wyniku poronienia. Jednak non stop dodawanie zdjęć tych dzieci i podpisy typu (teraz wymyślam) Mój Aniołek Kasia żyła...zmarła...- daty i pod takim zdjęciem mnóstwo kondolencji smutnych buziek itd. Dla mnie to jest chore, bo co innego gdy to dziecko umiera i od razu dodaje się zdjęcia, ale też co innego kiedy od tego zdarzenia minęły miesiące, czasem lata. Uważam, że to jest nakręcanie się, że to jest po prostu chore. Gdybym nie daj Boże była po takiej tragedii to nie chciałabym być w takiej grupie, bo tam zamiast otrzymywać wsparcie, rozmawiać na najróżniejsze tematy, co dziennie, w raz z dodawaniem fotek przez innych, i mnóstwem kondolencji pod nimi, wracałaby moja tęsknota, ból i żal ...i czas nigdy by nie zagoił ran. Ja rozumiem, że trzeba o tym rozmawiać, ale nie w ten sposób, poprzez ciągłe wstawianie zdjęć swoich Aniołków.

Nie wiem, być może tym postem sprawię, że rozwinie się tu dyskusja, być może ktoś się pogniewa...ale takie są moje przemyślenia na ten smutny i niełatwy temat. I ciekawa jestem co Wy na ten temat uważacie?

1 komentarz:

Zim pisze...

Wiesz, rozumiem ból tych rodziców. I rozumiem też to, że zwyczajnie, tak po prostu, po ludzku chcą się wygadać, wyżalić, przeżyć swój ból. Niektórym to zajmuje więcej czasu, innym mniej.

Z drugiej strony trzeba (takie jest moje zdanie) odróżnić smutek, ból czy nawet depresję (bo są różne rodzaje depresji - tu mam na myśli tą psychogenną, wywodzącą się z trudnych przeżyć psychicznych) od zwyczajnego użalania się nad sobą i chęci zwrócenia na siebie uwagi.

Pozdrawiam :)