niedziela, 13 kwietnia 2014

Szpital

Moi drodzy!
Znów mija czas nim się odzywam. Wiem, że tak być nie powinno, i kiedy już moja sytuacja się uspokoi to na prawdę chcę zacząć systematycznie pisać. A póki co, witam Was bardzo serdecznie w niedzielne pochmurne południe.
Już jutro jest dzień, o którym wiedziałam, że nastąpi, co najmniej w grudniu i wydawało mi się, że to jeszcze tyle czasu. A teraz to już. Otóż jutro udaję się do szpitala by poddać się operacji usunięcia woreczka żółciowego, w którym namnożyły się kamienie. Hm, niby zabieg ten jest dla lekarzy rutyną, ale ja się boję, bardzo się boję. Nie wiem co to będzie jak będzie, co dalej itd itp. Mam jednak nadzieję, że Bozinka wie co się dzieje i pomoże mi to wszystko przetrwać.

Tak więc kochani trzymajcie za mnie kciuki i do napisania po powrocie. Obiecuję relację! Pa pa pa.

4 komentarze:

La vie est belle i ja tez pisze...

Nich wszystko bedzie dobrze!!!!
Serdecznosci
Judyta

Iva pisze...

Dziękuję Judytko. Módl się za mnie, bo wiem, że to pomaga.

Zim pisze...

Będzie na pewno dobrze! A jeśli przytrzymają Cię dłużej, to znaczy, że albo coś się wykluło, albo trafiłaś na bardzo bogaty szpital :P
Każdy przed Świętami chce mieć wolne, lekarze też i założę się, że Święta spędzisz w domu :)
Pozdrawiam :)

YB pisze...

Podobnie jak Zim mam nadzieję (graniczącą z pewnością), że Święta spędzisz już w domu.
Zdrowia i Wszystkiego Najlepszego!
3maj się!

Yobu