poniedziałek, 10 października 2011

Po długiej przerwie

Witajcie drodzy czytelnicy!!

Znowu zasiadam do pisania notki, a na usta nasuwa mi się pytanie: - czy ja jeszcze potrafię, czy ja jeszcze wrócę do systematycznego pisania notek. Sama nie wiem, chciałabym bo wiem, ze nie pisząc tracę czytelników. Tylko, że tak jakoś wszystko się toczy, że daleko mi do bloga, a później ten kac, że dawno się nie pisało, że trzeba się poprawić, że...ah dużo tych "że". Nie obiecuję poprawy bo lepiej nie obiecywać a się poprawić, niż obiecywać i...zawieść.

U mnie osatnio trochę problemowo. Nie chcę pisać o co chodzi, ale chciałabym aby już nadszedł taki dzień i to wszystko co zaplątne się rozplątało, żeby to się stało spokojnie...eh!!!

Mam jedynue żal do siebie, że jestem taka łatwowierna i naiwna, że zbyt emocjonalnie podchodzę do sprawy i, że  nie umiem powiedzieć tego co myślę, co czuję wprost. Bo gdybym tak postąpiła, dziś byłoby już po wszystkim, a tak. Niezręczna cisza i obie strony czekają, kto pierwzy zacznie...

Po za tym to ja już mam pecha totalnego do ludzi. Po raz kolejny straciłam zaufanie do osoby, która była mi jak mama. Niestety pewnie rzeczy, które powiedziałam jej na gruncie czysto prywatnym poleciały sobie...i to do osób, które tego wiedzieć nie powinny. Jej dlaczego ja mam takiego pecha. Czy ja tak naprawdę mogę komuś zaufać?

Dołuje mnie też pogoda. Fakt, nie mogę nażekać, bo po kiepskim lecie wrzesień był cudowny. Ale już niestety jak ze wszystkim, to co dobre się skończyło. Leje, jest zimno, a na warsztatach jeszcze nie grzeją, tak więc ...sami sobie wyobraźcie :-(.

W ogóle ryczeć mi się chce jak tak sobie o tym wszystkim piszę. Bo chyba Iwona = pech!!

Pozdrawiam serdecznie i proszę nie dajcie się jesiennym smutkom i wiruskom!!

5 komentarzy:

Zim pisze...

Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki - Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie (Ewangelia Jana 14, 16 - 17).

Nie wiem, dlaczego taka sytuacja jest w Twoim życiu. Ja mogę tylko przypuszczać, że to może mieć wyższy sens, abyś nie polegała tak bardzo na ludziach, bo w końcu... To są tylko ludzie. Ja też niejeden raz zawiodłam się na tych, o których myślałam, że są moimi przyjaciółmi. Ale w życiu tak bywa, że nie każdy, kto się uśmiecha i jest miły, naprawdę jest Tobie przychylny.
Tylko Bóg jest niezawodny, ludzie mogą zawieść.
Pozdrawiam i przytulam z Krakowa! :*

Aldi pisze...

A ja przytulam z Elbląga :)
Z całą mocą i siłą.

Salanee pisze...

Nie Iwonko. Mamy zdolność zaufania drugiej osobie. Nie możemy wiedzieć, że zrobi nam taką przykrość i rozpowszechni innym powierzoną tajemnicę. Niestety, przechodziłam przez to samo i teraz mało komu ufam. Zresztą, śledząc mojego bloga na pewno wiesz, przez co przechodziłam :) Było, minęło a ja jestem mocniejsza psychicznie - tak samo zalecam tobie - uodpornij się! A co do systematyczności pisania na blogu - nic się nie martw, prawdziwi czytelnicy nie znikną nigdy :)

Ola pisze...

Iwonko, dobrze Cię rozumiem bo jeszcze niedawno sama tak miałam. Zobaczysz w końcu wszystko się ułoży. Musisz być tylko silan, walcz do końca

Iva pisze...

Dziewczyny kochane jesteście. Salanee czy jest na to jakaś "szczepionka" :-) bo tak z powietrza to raczej ciężko się będzie uodpornić:-).