środa, 1 czerwca 2011

Między podróżami

Wszystkim dzieciom
tym małym i tym większym
życzę dużo zdrówka, radości,
uśmiechu od ucha do ucha,
prawdziwego dzieciństwa
oraz tego aby Dzień Dziecka twał przec cały rok!!

Tak dziś Dzień Dziecka, ogladałam niedawno wiadomości na jednym z kanałów i aż się włos na głowie jerzy jakie dzieci dziś otrzymały prezenty, ba a co do piero jak dużo kieszonkowe dzieci otrzymuja. Ja nie jestem przeciwna ani prezentom, ani kieszonkowem, ale wszystko z umiarem. To jest dziecko, które nie ma wielkich wymagań, potrzeb, a w większości rodzice i tak wszystko kupują. A z drugiej strony patrzę na to też przez pryzmat traktowania dzieci bo bywa, że dziecko ma wszystko, ale rodziców widzi w ciągu dnia, przez chwilkę (są zapracowani, a nimi często zajmują się opiekunki lub dziadkowie) a niestety to rodziców im nie zastąpi. Jestem także przeciwna posyłaniu dzieci młodszych do szkół, ponieważ uarzam, że dziecko powinno mieć naprawdę szczęśliwe dzieciństwo, tak długie jak to tylko możlwe. Bo wiadomo, że jak zacznie się nauka, zaczną się obowiązki, dorastanie...itp. Patrzę na to wszystko jeszcze z innej strony. Tutaj piszę o bogatych "rozpuszczanch" dzieciach, a ile jest takich maluchów poniewierających się po domoach dziecka, albo w rodzinach patologicznych, gdzie są bite i głodzone, gdzie nie ma słowa "kocham"...muszę wspomnieć też  i o Afryce, gdzie dzieciaczki umierają z głodu i zarazy. Tak więc kochani kochajcie swoje dzieci, ale nie rozpuszczajcie ich za mocno, kiedy chcecie dać większe kieszonkowe, to pomyślcie, że są gdzieś biedne dzieci, które nie mają co jeść, ba nie mają nawet zabawek - zawsze można znależć konto jakiejś organizacje pomagające milusińskim i tam wpłacić kilka groszy.

Kochani w miionym tygodniu byłam na wycieczce w Wiedniu i Bratysławie. Był to bardzo ciekawy wyjazd.  Pogoda nam dopisała, trochę nawet sie przypiekłam:-) oj skórka zeszła. Zwiedzilismy wiele znamieniutych zabytków, nogi troszkę bolały, ale nie żałuję. Wiedeń to piękne miasto. Byliśmy też w Bratysławie, tam zwiedzalismy Stare Miasto i powiem szczerze, że akurat tam mi się nie podobało.

A już po jutrze jadę na tydzień do mojego kochanego Pobierowa, już nie mogę się doczekać, tym bardziej, że ma być pogoda piękna!!!

Tak więc nie wiem, czy jutro zdąrzę coś jeszcze napisać, w każdym razie pozdrawim serdecznie!!

2 komentarze:

Zim pisze...

Iwonko, niestety to prawda, co piszesz o dzieciach. Rodzice dziś często muszą pracować po 8-10 godzin albo i nawet więcej, żeby mieć pieniądze na szeroko rozumiane życie, a dziadkowie czy ciocie nie zawsze mogą się nimi zająć. Jak zapewne wiesz, klub w którym pracuję organizuje również paczki świąteczne dla tych biedniejszych dzieci, w zeszłym roku rozdaliśmy 130 paczek. Żeby zobaczyć biedę i pomagać biednym, wcale nie trzeba jechać do Afryki czy nawet na bliższą Ukrainę - ona jest tu, na miejscu. Z drugiej strony właśnie, są też rodzice, którzy przesadzają z prezentami. A co do szkół też się zgadzam, bo to moim zdaniem kolejny przykład tego, jak państwo (czy rząd) wtrąca się do wychowywania dzieci, a tak nie powinno być. Niedługo może być tak jak w Szwecji, gdzie państwo kontroluje nawet to, czy się dało jednego klapsa czy dwa...
Pozdrawiam i życzę przyjemnej wycieczki!

Ola pisze...

Udanego pobytu :)