sobota, 7 sierpnia 2010

Wieczorkiem

Za oknem jest już ciemno - niestety przykre, ale prawdziwe, że dzień już jest krótszy od najdłuższego...a nie tak jak było jeszcze kilka dni temu. Teraz jeszcze długo jest widno, ale już w powietrzu czuć jesień, a to znak, że dni będą krótkie i ponure.

Dziękuję Wam kochani za odwiedzinki i komentarze na moim blogu. Piszcie ...i zachęcam Was bardzo serdecznie do pisania meili - na kazdy z przyjemnością odpowiem.

Wczoraj wróciłam od cioci z Ostrzeszowa. Jak zawsze było super, a te trzy dni bardzo szybko minęły. Chodziłysmy po sklepach, troszkę też zwiedzałyśmy, spacerowałysmy po pięknych parkach. Pogoda była wymarzona - bo nie za zimno ani przesadnie upalnie, a po  za tym Ostrzeszów jest pięknym miasteczkiem, tak więc chodziło nam się dobrze. Szkoda tylko, że na taki dłuższy wyjazd do cioci będe musiała czekać znowu rok.

Dziś sobota - jak zawsze sprzątanie, gotowanie itp.

Mam juz podłączony telewizor - wreszcie doczekałam się!! Oglądałam świetny program rozrywkowy -nie pamiętam dokładnie tytułu, ale był to występ kabaretu "Rak". Już dawno tak się nie uśmiałam - cos pięknego, a jednoczesnie śmiesznego. Szkoda tylko, że ta nasza Polska jest kanwą do tylu żartów.

Pozdrawiam cieplutko.

1 komentarz:

Zimbabwe pisze...

Ivuś, i tak te kabarety dzisiejsze to nic przy tych klasycznych już, z czasów PRL-u :) Że wspomnę Tey i Laskowika choćby. Humor kapitalny jak dla mnie :) Z nowszych lubię niektóre skecze Ani Mru Mru.
Pozdrawiam :)