czwartek, 29 lipca 2010

Powroty i niespodziankai!!

Kochani wróciłam i witam Was bardzo serdecznie!!
Na początku wszystkim, którzy pamiętali bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe. Wiem, że tylko niektórzy blogowiczr są wtajemniczeni :-), ale tak naprawdę mało ludzi pamiętało. Myślę tutaj o moich nawet bliskich krewnyc, czy też zanjomych, którzy wydawać by się mogło dobrze mnie znają i...pamiętają.

Tegoroczne urodziny, jak każde w ostatnich latach nie napawały mnie radością. Niestety lat przybywa, życie ucieka a tak naprawdę człwiek jest nikim. Pewnie wielu z Was mnie nie zrozumie, ale Ci co mnie znają wiedzą o co chodzi. Eh...Wiadomo, trzeba cieszyć się z tego co się ma, ale czasem nie mozna, czasem jest tak ciężko.
Kawa urodzinowa oczywiście była.  Zaprosiłm na salę kilka zaprzsyjaźnionych pań i tak sobie przy kawce ogadałyśmy. W ogóle w G oznałam kilka wspaniałych osób i mam nadzieje, że będę miała juz zawsze z nimi kontakt. Mam nadzieję...bo wiadomo, ze zycie różnie się układa.

W piątek dzwoniłam do mojaj kolezanki J, aby na kawę przyszła w środę. No powiedziała, że akurat dobrze się składa bo ma urlop. No to fajnie, ucieszyłam się. A w poniedziałek dostaję smsa z zyczeniami i informacją, że kawe przesuwamy na następny tydzień, b ona z rodzinka przypadkowo znalazła się nad morzem, No wszystko ok, tylko dziwi mnie to "przypadkowo" czy faktycznie było to wyjazd nieplanowany? Nie wydaje mi się aby z dwójką dzieci jechać tyle kilometrów w ciemno. No ale cóż.

Ja to w ogóle mam pecha. Dziś dzwniłam do takiej Joli, kumpeli z lat szkolnych. Tak jak kiedyś wspominałam, chciałam odnowić kontakt. No i byłam w szoku. Bo Jolka owszem niby sie ucieszyła, ale zaraz tak ciężko się gadało. Głupio dogadywała, że czas leci, że wszystko się zmienia, a cóż ona może powiedzieć po tylu latach braku kontaktu. I takie głupie docinki. Ja mówiłam jej, że nie wiem jak to się stało, że nasz kontakt się urwał. Ale chciałam pogadać. Tak jakoś bardzo dziwnie sie rozmawiało. Troszkę opowiedziałam, co u mnie a ona na to, no trzeba jakos zyć, ze każdy ma swoje problemy i radości i koniec. Widać było, że rozmowa bardzo ją męczyła, a szkoda. Ja uważam, że trzeba  pielęgnować stare znajomości.

Wczoraj w domu czekała na mnie niespodzianka. Otóż, na komodzie stał mój, wymarzony, wysniony telewizor. Tak bardzo chciałam go sobie kupić, i wiedziałam, że prędzej czy później mieć go będę. Ale nikt mi słówkiem nic nie wspomniał no i nie spodziewałam się, że rodzice mi go kupili. Fakt, że pieniądze dać musiałam, Ale niespodzianka była ogromna. Jeszcze co prawda nie jesst podłączony, ale ważne, że juz go mam.

Uff ale się rozpisałam, przepraszam jeśli zanudzam, ale musiałam nadrobić zaległości.
Pozdrawiam cieplutko:-))

5 komentarzy:

Salanee pisze...

Czasami stare przyjaźnie, czy też znajomości wypalają się, i właśnie po latach okazuje się, że nie mamy ze sobą o czym rozmawiać, że druga strona się już nami nie interesuje, i jest jej zupełnie obojętne, czy będziemy w jej życiu, czy też nie. Takie niestety koleje losu są, i chociaż pewnie ciężko, trzeba się do tego przyzwyczaić.

ewa pisze...

Witaj Iwonko
fajnie ze juz jestes
Pozdrawiam Cie serdecznie
Buziaczki dla Ciebie

Iva pisze...

Masz rację Salanee, tylko, że to tak boli...:-)
Dzięki dziewczyny za odwiedziny!
Pozdrawiam cieplutko.

Aldi pisze...

Pozdrawiam Cię serdecznie Iwonko.
Spokojnego wieczorku.
:)

Salanee pisze...

Wiem Iva, że boli, mamy serducha, a więc każdą przykrość odczuwamy... tak już nas skonstruowano. Będzie dobrze :)