sobota, 17 kwietnia 2010

Codzienna porcja zdarzeń

Witajcie!
Dzis mamy już sobotę. Jutro koniec żałoby narodowej. Czy się cieszę? Z jednej strony tak, bo w tv będą normalne programy, bo wszystko wróci do normalności. Jednak z drugiej strony - nie. Nie wiem, boję się, że ucichną takty marszy żałobnych i znowu bedzie Polska podzielona, znowu w Parlamencie będą kłótnie i spory. A my wszyscy za czas jakiś wtopimy się w rytm normalnego zycia i zapomnimy o tych wszystkich co zginęli w Smoleńsku.

Wiele ostatnio słyszałam zdań - "mogłaby ta żałoba się skończyć, bo już nudno się robi", albo zdanie, które totalnie mną wstrząsnęło - "mam już dosyć tych żali, przecież to ani moi znajomi, ani rodzina, po co robic z tego taką szopkę". Nic na takie zdania nie odpowiadam, bo cóż tu można mówić. Żeby było ciekawie, osoby upośledzone rozumieją ogrom tragedii lepiej, niż czasem pełnosprawni. I ja boję się, że o tych 96 osobach będziemy pamiętać tylko z okazji rocznicy śmierci, no i ewentualnie innych większych świętach.

To mnie bardzo denerwuje i martwi. Bo teraz jest wielki szum, wiele gadania, a za chwilkę jak ja mówię sprawa ucichnie. Jest to przykre ponieważ w jednej chwili zginęło tyle ludzi, pozostawiających rodziny, dzieci, ludzie ci mieli duże plany na życie, mieli pasję, chcieli pomagać nam Polakom godnie żyć. Zawcześnie na taką śmierć! Żal mi strasznie tych ludzi. Mam nadzieję, że mimo wszystko w Polsce pamięć o nich i o tej tragedii pozostanie.

2 komentarze:

Salanee pisze...

Ja myślę, że kto będzie chciał, to zapamięta tę tragedię, a kto nie? Cóż, bywa i tak. Z drugiej strony, trzeba żyć dalej, a nie zatracać się w bólu, i jęku. W sercu jednak będę czuła swoje.

Zimbabwe pisze...

A moim zdaniem będzie dokładnie tak, jak po śmierci Jana Pawła II - wielki szum, wielkie słowa, a potem jak zwykle.
Przykre to, ale taka jest prawda o naszym narodzie :(